Ładowarka słoneczna Anker – recenzja

Ładowarka słoneczna Anker

jednym z poprzednich postów opisałem, jak wybrać ładowarkę słoneczną, która zasili telefon nawet przez szybę okienną. Wybór padł na Anker PowerPort Solar 21W + Anker PowerCore+ 20100. W tym poście przedstawię wyniki testów takiej właśnie ładowarki słonecznej.

Na początek dygresja – jak słusznie napisaliście w komentarzach, testowany zestaw nie jest tani. Na jego obronę może jednak przemawiać fakt, że połowę ceny stanowił bardzo duży powerbank, który może być używany do innych celów (nie tylko z panelem słonecznym) – nawet jako zapasowa bateria do komputera. W dzisiejszych czasach każdy ma domu jakiś powerbank, więc tę część zestawu można na początku swobodnie pominąć (redukując koszt o połowę).

Przechodząc do testów – moje pierwsze wrażenia z użytkowania są bardzo pozytywne. To działa! Wystarczy jeden-dwa słoneczne dni żeby mieć zapas energii na resztę tygodnia, co uważam za rewelacyjny wynik. Ale konkretnie:

Budowa i obsługa

Recenzji powerbanków jest w Internecie mnóstwo, nie będę się więc powtarzał. Powiem tylko, że Anker świetnie spełnia swoją rolę – jest solidnie zbudowany, ładuje i rozładowuje się bardzo szybko a złącze USB-C pozwala nawet na ładowanie nowszych laptopów.

Teraz pora na głównego bohatera – panel słoneczny Anker PowerPort Solar 21W. Panel wydaje się solidny, jestem w stanie uwierzyć w jego odporność na zachlapania aczkolwiek tego nie weryfikowałem. Jednocześnie jest lekki i poręczny więc nie ma problemu z zabraniem go na piszą wędrówkę.

Anker PowerPort Solar szczegóły

Obsługa panelu sprowadza się do rozłożenia wszystkich części panelu i podpięcia powerbanka do jednego z dwóch złączy USB. Czerwona dioda obok złączy pokazuje, czy panel generuje energię elektryczną.

Konfiguracja testowa

Ale kluczowa jest jego wydajność. Testy przeprowadzałem w poniższej konfiguracji:

Anker PowerPort Solar zestaw testowy

Do panelu podłączyłem powerbank i iPada Mini pierwszej generacji. Napięcie, natężęnie prądu i moc weryfikowałem miernikiem PortaPow (oraz za pomocą aplikacji Battery Charger na iPadzie). Testy przeprowadzałem na Islandii (co teoretycznie zmniejsza nasłonecznienie w W/m2 w stosunku do Polski, bo Słońce ma dłuższą drogę przez atmosferę).

Wyniki

Przy pełnym Słońcu wydajność panelu była rewelacyjna – maksymalna zmierzona przeze mnie moc wyjściowa to 16,91 W.

Szczegółowe wyniki pomiarów znajdziesz tu, poniżej najważniejsze wnioski:

  1. Przy pełnym Słońcu, panel zasila pojedyncze urządzenie z maksymalną możliwą dla większości urządzeń USB mocą ok. 10W (5V, 2A). Czyli dwa razy szybciej, niż standardowa ładowarka dołączana do telefonów.
  2. Co więcej, mocy swobodnie starcza na bardzo szybkie naładowanie dwóch urządzeń!
  3. Moc wyraźnie spada, jeśli panel nie jest ustawiony w kierunku promieni słonecznych, ale leży płasko na Ziemi. Wtedy możliwe jest zasilanie jednego urządzenia z mocą rzędu 6W.

Teraz kwestia bardzo istotna w kontekście mojej koncepcji użycia panelu – ładowanie przez szybę. Obecnie, mój typowy sposób na korzystanie z panelu wygląda tak:

Anker PowerPort Solar za szybą

Zostawiam go na dzień w samochodzie idąc do pracy, po ośmiu godzinach mam energię na kilka dni ładowania mojego iPhone’a! Przykładowo – powerbank ma 20100 mAh (100,5 Wh), ostatnio naładowałem go w 50% między godz. 9tą a 17tą. Czyli w 8 godzin zgromadziłem w nim 50,25 Wh energii, co oznacza ładowanie średnią mocą 6,28 W przez dość brudną szybę samochodu! Szybciej niż moja standardowa ładowarka od Apple!

Jak to wygląda w dni pochmurne? Znacznie gorzej. Pierwszy test to pełne zachmurzenie:

Anker PowerPort Solar pełne zachmurzenie

W takich warunkach moc osiągnięta na dworze to 2,35W, po umieszczeniu panelu za szybą przestawał on ładować powerbank (prawdopodobnie z powodu zbyt niskiego napięcia).

Przy częściowym zachmurzeniu jest nieco lepiej.

Anker PowerPort Solar częściowe zachmurzenie

Moc przy naświetlaniu bezpośrednio to 3,25 W. Szczęśliwie, panel w takich warunkach działał także przez szybę samochodową, generując niecałe 2W. Co nie jest może wynikiem spektakularnym, ale pozwoli na powolne ładowanie powerbanka.

Podsumowanie

Co jest jednak kluczowe – w zasadzie wystarczy jeden słoneczny dzień w tygodniu (plus może jeden z częściowym zachmurzeniem) i powinno nam starczyć baterii na pozostałe dni! To ostatecznie dowodzi, że panele słoneczne są świetne…

Zachęcam do lektury szczegółowych wyników.

A jeszcze raz odnosząc się do ceny – z moich wstępnych kalkulacji wynika, że budując taki panel samemu (tutorial wkrótce), powinienem zmieścić się w 100zł za 20-30W. Standardowa ładowarka USB Apple kosztuje 99zł. Wnioski pozostawiam Czytelnikowi 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.